Nie wiesz, jaki lekarz zarabia najwięcej? Planujesz studia medyczne i chcesz realnie ocenić, ile można zarobić w różnych specjalizacjach? Tutaj zobaczysz, które dziedziny medycyny są najlepiej płatne i co najbardziej podbija pensje lekarzy.
Jak wygląda droga do wysokich zarobków lekarza?
Na wysokie zarobki w medycynie pracuje się bardzo długo. Już w liceum potrzebna jest mocna koncentracja na biologii, chemii i przedmiotach ścisłych, bo konkurencja o miejsce na kierunku lekarskim jest ogromna. Później przychodzą wieloletnie, bardzo intensywne studia, w czasie których trudno pozwolić sobie na typowe życie studenckie czy stałą pracę dorywczą.
Po zdobyciu dyplomu lekarza rozpoczyna się płatny staż, a następnie specjalizacja, często trwająca kolejne lata. W tym czasie młody medyk pracuje już jako rezydent, ale dochody są wyraźnie niższe niż u doświadczonych specjalistów. Pełne wejście na poziom wysokich wynagrodzeń zwykle następuje dopiero po ukończeniu specjalizacji i zebraniu doświadczenia, dlatego od matury do momentu swobodnego negocjowania stawek mija często ponad dekada.
Jakie specjalizacje lekarskie zarabiają najwięcej?
Odpowiedź na pytanie jaki lekarz zarabia najwięcej zmienia się nieco w zależności od źródeł, ale pewien obraz się powtarza. Na szczycie list zazwyczaj znajdują się chirurdzy ortopedzi, specjaliści chirurgii sercowo‑naczyniowej, urolodzy, ginekologów coraz częściej wymienia się wśród rekordzistów stawek godzinowych. Dobrze wynagradzani są też anestezjolodzy, radiolodzy oraz lekarze wykonujący wysoko wyceniane procedury zabiegowe.
Raporty rynku pracy, w tym analizy portalu HireDoc czy danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, pokazują, że szczególnie „w cenie” są dziedziny, gdzie brakuje specjalistów, a NFZ dobrze wycenia procedury. W prywatnych placówkach najwyższe stawki godzinowe uzyskują przede wszystkim ginekolodzy, dermatolodzy, endokrynolodzy i psychiatrzy, natomiast stomatolodzy znajdują się często bliżej końca zestawień, bo pojedyncza wizyta trwa u nich znacznie dłużej.
W gronie specjalizacji, które najczęściej kojarzy się z bardzo wysokimi zarobkami, można wymienić między innymi:
- chirurgię ortopedyczną i zabiegi neuroortopedyczne,
- chirurgię sercowo‑naczyniową i zabiegi kardiologii inwazyjnej,
- anestezjologię i intensywną terapię,
- radiologię, zwłaszcza opisy badań w trybie teleradiologii,
- ginekologię zabiegową oraz procedury „nielimitowane” przez NFZ.
Od czego zależy wysokość pensji lekarza?
Sam wybór prestiżowej specjalizacji nie gwarantuje jeszcze bardzo wysokich zarobków. Znaczenie ma to, jak często dany lekarz wykonuje drogie procedury, ile dyżurów bierze oraz czy pracuje tylko w jednym miejscu, czy w kilku szpitalach i poradniach naraz. Dyrektorzy placówek przyznają, że w skrajnych przypadkach pojedynczy specjalista potrafi wystawiać faktury na sześciocyfrowe kwoty miesięcznie, bo wykonuje dużą liczbę dobrze wycenianych świadczeń.
Na wysokość pensji wpływa też to, czy lekarz pracuje w sektorze publicznym, czy prywatnym. W publicznych szpitalach obowiązuje ustawa o minimalnych wynagrodzeniach, która wyznacza dolną granicę płacy zasadniczej, ale kontrakty zadaniowe potrafią mocno podbić końcowy dochód. W prywatnych placówkach częsta jest zapłata jako procent od wizyty lub od procedury, co przy wysokiej liczbie pacjentów przekłada się na bardzo atrakcyjne zarobki.
Jeśli spojrzeć szerzej na czynniki kształtujące wynagrodzenia lekarzy, duże znaczenie mają między innymi:
- deficyt specjalistów w danej dziedzinie i regionie kraju,
- liczba i rodzaj dyżurów, także nocnych i świątecznych,
- udział w wysoko wycenianych procedurach zabiegowych,
- renoma lekarza oraz długość listy oczekujących pacjentów,
- aktywność w kilku miejscach pracy równocześnie.
Kontrakt czy etat – co daje wyższe zarobki?
Według danych AOTMiT większość lekarzy specjalistów pracuje dziś na kontraktach cywilnoprawnych, a nie na klasycznej umowie o pracę. Taka forma zatrudnienia daje większą elastyczność, ale wymaga też gotowości do dłuższej pracy i przyjmowania większej liczby pacjentów. Kontrakty często są powiązane z procentem od procedury, więc im więcej zabiegów wykonuje lekarz, tym wyższe wynagrodzenie otrzymuje szpital i sam medyk.
Lekarze zatrudnieni na etacie mają bardziej przewidywalne dochody, dodatki stażowe i zabezpieczenia socjalne, jednak górny pułap pensji jest u nich ograniczony. W kontraktach rozpiętość zarobków bywa ogromna: od kilkunastu tysięcy dla spokojnie pracującego specjalisty po kilkakrotnie wyższe kwoty dla osób, które dyżurują bardzo intensywnie lub realizują nielimitowane, dobrze wyceniane procedury. To prowadzi do słynnych „kominów płacowych”, o których głośno mówił między innymi prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski.
Gdzie lekarze zarabiają najwięcej?
Różnice w zarobkach widać także między regionami i typami placówek. Analizy rynku pracy pokazują, że szczególnie wysokie stawki pojawiają się w niektórych województwach zachodniej i centralnej Polski, gdzie prywatne centra medyczne ostro konkurują o specjalistów. Z kolei w regionach o niższych zarobkach ogółem lekarze bywają kuszeni lepszymi warunkami finansowymi, bo bez nich szpitale powiatowe nie są w stanie zapewnić obsady dyżurów.
Duże miasta z mocnym sektorem prywatnym oferują zwykle lepsze stawki godzinowe w poradniach komercyjnych, ale nawet zadłużone szpitale publiczne potrafią płacić bardzo dużo pojedynczym ekspertom. Głośne były przypadki neurochirurgów czy specjalistów neuroortopedii, którzy w zadłużonych instytutach otrzymywali wysokie, sześciocyfrowe wynagrodzenia, bo wykonywane przez nich procedury przynosiły placówce wielokrotnie większy przychód. Po uwolnieniu limitów na niektóre badania obrazowe wzrosły też stawki radiologów, szczególnie tych opisujących badania zdalnie, dla kilku szpitali jednocześnie.
W prywatnych raportach płacowych ginekolodzy, dermatolodzy, endokrynolodzy i psychiatrzy zajmują dziś czołowe miejsca pod względem stawek godzinowych, co pokazuje, że odpowiedź na pytanie jaki lekarz zarabia najwięcej nie ogranicza się już tylko do chirurgii. Coraz większe znaczenie ma to, ile trwa jedna wizyta, czy procedura jest limitowana przez NFZ i jak długi jest „ogon” pacjentów czekających na termin.
Artykuł powstał przy współpracy z e-credit.com.pl.
Artykuł sponsorowany